• Jacek

Fragment książki "Przypadki Juliana #"



"Był maj 1959 roku.

W kilkunastotysięcznym Brzeźnie, spokojnym mieście gdzieś na ziemi chełmińskiej, mieszkańcy toczyli zwyczajne życie, nie bacząc ani na wewnątrzkrajowe, ani na geopolityczne uwarunkowania po II wojnie światowej. Wszędzie,       a nawet tu, w tym uroczym małym miasteczku, zauważało się zbawienne skutki odwilży po śmierci baćki Stalina. Centralnym miejscem Brzeźna był kwadratowy rynek, wokół którego majaczyły zwarto zabudowane kamienice. W każdej z nich na parterze mieścił się sklep lub punkt usługowy któregoś z brzeskich rzemieślników. Na środku rynku stał pomnik żołnierzy poległych w wyzwoleniu Polski spod okupacji niemieckiej. Ławeczki ustawione wzdłuż rynkowych skwerków dawały odpoczynek zmęczonym piechurom. Na każdym rogu rynku pogawędki urządzały tutejsze błękitne ptaki, ze słynnym w całym mieście Józiem. Po drugiej stronie przechadzała się kolejna unikatowa postać – niepełnosprawny umysłowo Antek, który wydawanym z gardła specyficznym odgłosem oznajmiał niechybną zmianę pogody."

0 wyświetlenia